niedziela, 28 kwietnia 2013

Podmuch nostalgii, czyli otwieramy stary kufer

"To już nie to samo, co kiedyś", "Gry schodzą na psy", "Teraz to wszystko komercha". Jak często słyszymy, bądź czytamy podobne zdania? Zwykle są to wypowiedzi osób urodzonych na początku lat dziewięćdziesiątych, którym przyszło spędzić dzieciństwo w towarzystwie elektronicznych przyjaciół: wąsatego hydraulika, niebieskiego jeża, czy nieco później: cycatej pani archeolog. Ileż to przygód przeżyliśmy razem? Ratowanie całych królestw, światów, bądź zwykła pogoń za fortuną i własnym szczęściem. Minęła dekada, potem druga i patrzymy na to wszystko z perspektywy czasu. Mimo, że wielu naszych dawnych przyjaciół wciąż jest z nami, nie cieszymy się już ich towarzystwem. Wskazujemy ich oskarżycielsko palcem, każąc im się wstydzić iż dawne piksele zamienili na te całe wielokąty. Stwierdzamy, że przygody u ich boku nie są już tak ciekawe, jak kiedyś Ostatecznie wylewamy wiadra żalów na forach, z znajomymi na piwie, winą za ten stan rzeczy obarczając te cholerne korporacje, których jedynym celem jest dojenie graczy, na graczy casualowych, którym trzeba ciągle ułatwiać zabawę, i pod których gry robią wielkie korporacje.
Takie podejście prędzej, czy później sprawi, że ktoś wytknie nam zwyczajne "zdziadzienie". Usłyszymy: "dorosłeś stary, pogódź się z tym".
Czy prawda może być tak banalna? Dorastamy i po ukończeniu tych dwudziestu lat stajemy się innymi ludźmi, których nie bawią już dawne przygody? Przychodzi czas na zakładanie rodziny, pracę, rozwój zawodowy i coś takiego, jak "przygoda" przestaje już mieć znaczenie?
Prawda zwykle leży pośrodku. Doroślejąc nabieramy krytycyzmu, powagi, jednak nie tracimy pasji. Dorosły może przeżyć przygodę równie dobrze, jak przeżywa ją małoletni, a nawet lepiej, bo nie musi wracać na obiad. Ten blog powstał z myślą o wszystkich graczach, którzy patrząc wstecz odczuwają rozckliwienie. Dla wszystkich emocjonalnych nekromantów, którzy wydają ogromne kwoty na allegro, by doposażyć się w stare konsole, nośniki danych z grami, co pozwala im na nowo rozpalić tę iskierkę pasji, która w dzieciństwie płonęła jasnym, mocnym płomieniem czystej pasji. Również młodsi gracze, w których jakiś zapomniany relikt, znaleziony na strychu, rozbudził miłość do grania retro nie poczują się tu wyobcowani.

Mając wstępy za sobą, zajrzyjmy wreszcie do tego metaforycznego kufra, który w dzieciństwie był symbolem wszystkiego co święte. Tego samego kufra, w którym spoczywały kartridże do Pegasusa, w którym swój dom miał Optimus Prime, jego drużyna Autobotów i garstka Decepticonów, w którym piętrzyły się stosy klocków Lego, w wolne popołudnia zamienianych w niezdobyte fortece i niedoścignione bolidy wyścigowe.
Oddajmy się nostalgii, pielęgnujmy pamięć o dawnych czasach, gdy nasze przygody w elektronicznym świecie trwały od rana do nocy (zwykle od rana, do rana), doszukujmy się śladów dawnej frajdy w czasach obecnych. Otwórzmy to stare pudło, zignorujmy kurz, zapach dawno zapomnianej kanapki z Nutellą i zanurzmy się żywych wspomnieniach.