"NES? Pierwsze Nintendo? A to nie był przypadkiem Gameboy?". Dość typowa reakcja przeciętnego gracza, który zaczynał swoją przygodę w świecie elektronicznej rozrywki później, niż przynajmniej dekadę temu. Nawet Ci, którzy zagrywali się byli, jeszcze w latach dziewięćdziesiątych zwykle reagują głęboką konsternacją, mamrocząc coś o "Pegasusie". Wypada więc skrobnąć parę słów o tym zacnym pudle, które stało się pierwszym domem bohaterów takich jak hydraulik Mario*, Link, czy znana z Metroida, Samus.
Mój bój - krótka spowiedź kolekcjonera
Zawsze będę miał do Nintendo Entertainment System autentyczny sentyment. Nie dlatego, że od tej konsoli zaczynałem. Nad Wisłą jedynymi osobami, które miały do czynienia z Nintendo, byli szczęśliwcy mający szczodrych krewniaków za zachodnią granicą naszego kraiku. Podobnie, jak ogół pierwszą styczność z tytułami znanymi z japońskiej konsoli miałem za sprawą Pegasusa - chińskiego klona, który oferował mniej więcej taką samą bibliotekę gier. Sympatia i uczucie nostalgii bierze się z faktu, że od NES'a zaczęła się moja wielka przygoda z starym sprzętem. Za sprawą szczęśliwego trafu i odrobiny umiejętności na Allegro zagarnąłem kanciastą konstrukcję, która dość szybko stała się oczkiem w głowie i częstokroć pucowanym - ba, nawet użytkowanym nierzadko - artefaktem, rezydującym na ocienionej półce.
Zakupiona parę lat temu konsola dość często ożywa. Emulatory? Phi. Raz: nielegalne to, to, a dwa: gdzie tu przyjemność z obcowania ze starym sprzętem? Przedmuchiwanie kartridży, by te zechciały odpalić, sterowanie padem, pod który daną grę zaprojektowano. Zakup stosunkowo mało kosztowny, a w zamian za to otrzymałem długi godziny, dni i tygodnie świetnej zabawy.
Zatwardzenie na rynku - rok 1983 i jego następstwa
Zakupiona parę lat temu konsola dość często ożywa. Emulatory? Phi. Raz: nielegalne to, to, a dwa: gdzie tu przyjemność z obcowania ze starym sprzętem? Przedmuchiwanie kartridży, by te zechciały odpalić, sterowanie padem, pod który daną grę zaprojektowano. Zakup stosunkowo mało kosztowny, a w zamian za to otrzymałem długi godziny, dni i tygodnie świetnej zabawy.
![]() |
| lata osiemdziesiąte: nikt nie wie o co chodzi, ale wszyscy się cieszą |
By nie utonąć w wspomnieniach, jak jakiś weteran, z fotela bujanego relacjonujący dawno przebrzmiałe bitwy, zwróćmy się teraz w stronę twardych faktów i dat, które doprowadziły do tego, że w latach osiemdziesiątych Nintendo trafiło pod strzechy najpierw japońskich, potem europejskich i amerykańskich gospodarstw domowych.
Zaczęło się dosyć dramatycznie, bo od wielkiego krachu na rynku gier video, w roku 1983. Mógłbym sporo na ten temat napisać jednak jest to temat na osobny wpis. Starczy rzec, że w krótkim okresie czasu, ówczesne konsole, wcześniej dobrze radzące sobie na rynku północnej ameryki, straciły na popularności, w efekcie kompanie odpowiedzialne za produkcje takowych pudełek odczuły skutki nowej sytuacji, w postaci silnego kopa w tyłek od konsumentów. Przełożyło się to oczywiście bezpośrednio na finansową kondycje takowych firm. Wielu albo całkowicie wycofało się z rynku, albo zmieniło profil działalności.
Wydawałoby się, że te wydarzenia położą kres konsolom, których jedyną rolą było zabawianie użytkownika. Coraz większą popularność zyskiwały domowe komputery osobiste, także oferujące rozrywkę, ale także wiele funkcji dodatkowych, które z zabawki robiły narzędzie, znajdujące zastosowanie w pracy i w szkole. Tak się jednak nie stało.
![]() |
| kryzys w 1986, w dużym skrócie |
Nintendo, japońska firma składająca się z gości równie łebskich, co pokręconych już pod koniec lat siedemdziesiątych zaczęła działać na rynku automatów wydając swoje pierwsze hity. Najbardziej znanym hitem tego okresu był Donkey Kong. Z racji, iż mimo ogólnej pokrętności, goście z Nintendo byli też łebscy, szybko przyszło im do głowy, że robienie gier, by innym sprzedawały się dobrze automaty i konsole nie jest tak opłacalne, jak sprzedaż gier wraz z własnym systemem. Jeszcze za czasów samurajów Japończykom wypracował się zwyczaj przechodzenia od fazy planu, do fazy wyprucia komuś flaków mieczem w przeciągu ułamka sekundy. Tak więc nie gadając po próżnicy szybko zaczęto opracowywać założenia nowego systemu. Zrezygnowano z zwiększających koszty napędu dyskietek, czy wejścia na klawiaturę, które tylko niepotrzebnie komplikowały sprawę. System z rozmysłem zaprojektowano tak, by wizualnie przypominał zabawkę: plastikowa obudowa, jaskrawe kolory, specjalne półeczki na joypady, na twardo przymocowane kablem do systemu. W końcu 15 lipca, 1983 roku sprzęt trafił na sklepowe półki. Nowe dziecko zostało nazwane Famicom (skrótowiec od "Nintendo Family Computer") i choć zostało stworzone jako zabawka w dobie poważnych i wielofunkcyjnych komputerów, w samej Japonii zdobyło ogromne uznanie. Jeszcze przed końcem 1984 roku 2,5 miliona japońskich rodzin zagrywało się w Donkey Konga i Popeye'a na Famicomie.
![]() |
| Czerwono-biała zabawka z plastiku przebojem zdobyła Japonię |
Po zawojowaniu własnego kraju, panowie z Nintendo zwrócili swe oczy w kierunku rynku Amerykańskiego. Tam gdzie inni widzieli głównie postępującą zapaść, tam oni zauważyli potencjał. Nie jest wiadomo, czy obdarzeni prekognitywnymi zdolnościami Japończycy dojrzeli dojrzewające pokolenie dzieciaków, którym pisana była otyłość, chroniczny brak dziewczyny w życiu i nadmiar wolnego czasu, czy po prostu udali się do najstarszych górali, którzy już wtedy zajmowali się analizami rynkowymi. Faktem pozostaje, że pomysł okazał się trafny. Początkowo za wprowadzenie nowego cudeńka na rynek, odpowiedzialny miał być koncern Atari. Ostatecznie jednak mimo, że sporo wydano na krakersy i wodę sodową nic z umowy nie wyszło. Atari początkowo uznawało, że ich potencjalny kontrahent gra na dwa fronty, o czym świadczyć miała krótkotrwała współpraca z firmą Coleco, dotycząca portów Donkey Konga. Ostatecznie główną przeszkodą okazało się osłabienie Amerykanów, spowodowane niedawnym krachem na rynku gier video. Nie pozostało więc nic innego, jak wziąć się za podbijanie serc konsumentów samodzielnie.
Kanciasty koń trojański - Ameryka staje otworem
Po dość niemiłych w skutkach kryzysie na rynku gier video niewielu było chętnych do handlu podobnym sprzętem. W epoce komputerów nie było po prostu już miejsca, ani chęci, by wracać do sprzedaży zabawek. To co sprawdziło się w Japonii, w żadnym wypadku nie miało szans na osiągnięcie komercyjnego sukcesu w Ameryce. Zastosowano więc pewien podstęp.
Konsola z dźwięcznego Famicoma, przemianowała się na Nintendo Entertainment System, w skrócie NES. Czemu tak? Bo brzmi bardziej oficjalnie, bardziej profesjonalnie, budzi skojarzenia z skomplikowanym sprzętem. Zmianie uległ również wygląd zewnętrzny. Zamiast małej, jaskrawej zabawki amerykanie dostali kremowo - szare toporne pudło, z czarnym paskiem. By dodatkowo zmylić konsumenta, konsola kartridże przyjmowała nie od góry, lecz przodem, co upodobniało ją do odtwarzacza kaset VHS. Innymi słowy zrobiono wszystko, by NES w jak najmniejszym stopniu przypominał to, czym właściwie był, a więc konsolę do gier. Zarówno kształt, jak i kolorystyka miały upodobnić tego konia trojańskiego do ówczesnych komputerów domowych.
Podstęp się udał. Po swojej premierze, lutego 1986 roku, popularność Nintendo Entertainment System w Stanach Zjednoczonych wzrastała z każdym rokiem. Konsola była marzeniem każdego ówczesnego kilkulatka, by po wielu latach stać się jednym, z najrzewniej rozpamiętywanych skarbów dzieciństwa. Był to okres, w którym narodziły się marki dziś dla Nintendo flagowe: Legend of Zelda, Super Mario Bros, Metroid i wiele innych. Dzięki sprawnej kampanii promocyjnej i polityce twardej ręki względem nielicencjonowanych producentów, doszło do odrodzenia się rynku gier video w Stanach Zjednoczonych.
Gdzie dwóch się bije, tam konsument zyska - wejście Segi
"Odrodzenie" szybko sprawiło, że panowie z Nintendo musieli przypomnieć sobie, co to znaczy konkurencja. Zmiana sytuacji na rynku dość szybko przyciągnęła nowych graczy, którzy również mieli ochotę wykroić sobie kawałek tego apetycznego tortu, o smaku konsumenta.
Największymi rywalami były firmy Sega, ze swoją konsolą Genesis (u nas Mega Drive) i Nec Corporation, której dziecko: TurboGrafx-16, nigdy nie wydaną oficjalnie w Europie. Mimo wielu ciekawych cech, jak np użycie płyt CD-Rom w charakterze nośnika danych (TurboGrafx-16, to pierwsze growe urządzenie, używające tego typu nośnika), Nec Soft nigdy nie stał się poważną konkurencją na rynku amerykańskim. Znacznie inaczej miała się sprawa z dzieckiem Segi. Następne lata ubiegły głównie pod znakiem wyścigu zbrojeń, w którym ścierały się ze sobą Nintendo i Sega. Co jakiś czas inni gracze usiłowali wojować z japońskimi gigantami, ale poza paroma interesującymi rozwiązaniami technicznymi i systemami, które dziś mają znaczną wartość w oczach kolekcjonerów, nie udało się im osiągnąć większych sukcesów.
Koniec legendy - nostalgiczny klocek na tle zachodzącego słońca
Przez nieco mniej niż dekadę Nintendo Entertainment System zyskał sobie status sprzętu kultowego. Konsola doczekała się licznych akcesoriów i nowych odsłon. Nawet premiera szesnastobitowego SNES'a (1992 rok), który oferował znaczny skok technologiczny, w kwestii jakości gier, nie spowodował wycofania z rynku swojego poprzednika. Nintendo oficjalnie zakończyło sprzedaż NES'a dopiero w roku 1995. Do tego czasu konsola znalazła około 62 mln nabywców, na całym świecie, również w Europie. Do dziś na zachodzie Nintendo Entertainment System jest wspominane z rozrzewnieniem.
*Jestem świadom, że Mario debiutował jako budowlaniec w Donkey Kongu, jednak postać ostatecznie ukształtowała się i okrzepła dopiero w Super Mario Bros, grze wydanej na Nintendo Entertainment System, w 1985 roku.
![]() |
| Dr Jekyll z Japonii przeistoczył się w Ameryce, w klockowatego Pana Hyde'a |
Po dość niemiłych w skutkach kryzysie na rynku gier video niewielu było chętnych do handlu podobnym sprzętem. W epoce komputerów nie było po prostu już miejsca, ani chęci, by wracać do sprzedaży zabawek. To co sprawdziło się w Japonii, w żadnym wypadku nie miało szans na osiągnięcie komercyjnego sukcesu w Ameryce. Zastosowano więc pewien podstęp.
Konsola z dźwięcznego Famicoma, przemianowała się na Nintendo Entertainment System, w skrócie NES. Czemu tak? Bo brzmi bardziej oficjalnie, bardziej profesjonalnie, budzi skojarzenia z skomplikowanym sprzętem. Zmianie uległ również wygląd zewnętrzny. Zamiast małej, jaskrawej zabawki amerykanie dostali kremowo - szare toporne pudło, z czarnym paskiem. By dodatkowo zmylić konsumenta, konsola kartridże przyjmowała nie od góry, lecz przodem, co upodobniało ją do odtwarzacza kaset VHS. Innymi słowy zrobiono wszystko, by NES w jak najmniejszym stopniu przypominał to, czym właściwie był, a więc konsolę do gier. Zarówno kształt, jak i kolorystyka miały upodobnić tego konia trojańskiego do ówczesnych komputerów domowych.
Podstęp się udał. Po swojej premierze, lutego 1986 roku, popularność Nintendo Entertainment System w Stanach Zjednoczonych wzrastała z każdym rokiem. Konsola była marzeniem każdego ówczesnego kilkulatka, by po wielu latach stać się jednym, z najrzewniej rozpamiętywanych skarbów dzieciństwa. Był to okres, w którym narodziły się marki dziś dla Nintendo flagowe: Legend of Zelda, Super Mario Bros, Metroid i wiele innych. Dzięki sprawnej kampanii promocyjnej i polityce twardej ręki względem nielicencjonowanych producentów, doszło do odrodzenia się rynku gier video w Stanach Zjednoczonych.
![]() |
| Charakterystyczne szare kartridże, bez których ani rusz |
"Odrodzenie" szybko sprawiło, że panowie z Nintendo musieli przypomnieć sobie, co to znaczy konkurencja. Zmiana sytuacji na rynku dość szybko przyciągnęła nowych graczy, którzy również mieli ochotę wykroić sobie kawałek tego apetycznego tortu, o smaku konsumenta.
Największymi rywalami były firmy Sega, ze swoją konsolą Genesis (u nas Mega Drive) i Nec Corporation, której dziecko: TurboGrafx-16, nigdy nie wydaną oficjalnie w Europie. Mimo wielu ciekawych cech, jak np użycie płyt CD-Rom w charakterze nośnika danych (TurboGrafx-16, to pierwsze growe urządzenie, używające tego typu nośnika), Nec Soft nigdy nie stał się poważną konkurencją na rynku amerykańskim. Znacznie inaczej miała się sprawa z dzieckiem Segi. Następne lata ubiegły głównie pod znakiem wyścigu zbrojeń, w którym ścierały się ze sobą Nintendo i Sega. Co jakiś czas inni gracze usiłowali wojować z japońskimi gigantami, ale poza paroma interesującymi rozwiązaniami technicznymi i systemami, które dziś mają znaczną wartość w oczach kolekcjonerów, nie udało się im osiągnąć większych sukcesów.
![]() |
| Akcesoria, akcesoria i jeszcze raz akcesoria, czyli jak wycisnąć z NES więcej |
Przez nieco mniej niż dekadę Nintendo Entertainment System zyskał sobie status sprzętu kultowego. Konsola doczekała się licznych akcesoriów i nowych odsłon. Nawet premiera szesnastobitowego SNES'a (1992 rok), który oferował znaczny skok technologiczny, w kwestii jakości gier, nie spowodował wycofania z rynku swojego poprzednika. Nintendo oficjalnie zakończyło sprzedaż NES'a dopiero w roku 1995. Do tego czasu konsola znalazła około 62 mln nabywców, na całym świecie, również w Europie. Do dziś na zachodzie Nintendo Entertainment System jest wspominane z rozrzewnieniem.
![]() |
| Na koniec, coś z początku - pierwsza jednostka NES sprzedana w USA |
*Jestem świadom, że Mario debiutował jako budowlaniec w Donkey Kongu, jednak postać ostatecznie ukształtowała się i okrzepła dopiero w Super Mario Bros, grze wydanej na Nintendo Entertainment System, w 1985 roku.






